Wywiad z Katarzyną Marcinkowską – autorką bloga Serce Kobiety

Rozmowa o poszukiwaniu własnej drogi, trudnych wyborach i kobiecości.

Cześć! Dziękuję, że zgodziłaś się odpowiedzieć na kilka moich pytań. Prowadzisz bloga – Serce Kobiety, stronę na Facebooku, jesteś autorką Kalendarza Kobiety, organizujesz warsztaty dla kobiet. Skąd wziął się pomysł na działalność poświęconą w szczególności kobiecej duchowości?

To nie była jedna chwila, jakieś olśnienie i idąca za nim decyzja. To była droga, i to całkiem długa. Szukałam swojego miejsca, a dokładniej szukaliśmy go razem, tzn. wraz z mężem. Najpierw były głównie inicjatywy skierowane do par i do narzeczonych, dotykające czystości przedmałżeńskiej czy różnic między kobietą i mężczyzną. Tematy zmieniały się wraz z nami i z naszymi sprawami. Do dziś zresztą działamy także w przestrzeni relacji i miłości. Dość szybko po ślubie mój mąż zaangażował się w tworzenie męskiej wspólnoty Przymierze Wojowników i jakoś naturalnie między nami pojawiało się pytanie: a co dla kobiet? Już wtedy, mocno przejęta hasłem Jana Pawła II dotyczącego nowego feminizmu, przeczuwałam, że pójdę w tym kierunku, ale szukałam jeszcze pomysłu na działanie. Po pewnym czasie powstała pierwsza propozycja – warsztaty. Pokazały mi one jak wielka jest potrzeba naszej świadomości i akceptacji siebie, a przede wszystkim – naszego kobiecego spotkania z Bogiem i w Nim odnajdywania naszej tożsamości, wartości i siły. Powstawały więc kolejne inicjatywy, jak msze dla kobiet z konferencjami czy program dla grup kobiecych. Dziś widzę też, że droga mojego życia nieprzypadkowo miała takie a nie inne zakręty. Gdybym kilkanaście lat temu usłyszała, że będę publicznie wychwalać piękno kobiecości, na pewno uznałabym to za żart. Nie od dziś wiadomo, że Bóg ma wyśmienite poczucie humoru.

fot. Przemysław Keler
Katarzyna Marcinkowska z mężem, fot. Przemysław Keler

Oprócz działalności ewangelizacyjnej jesteś też żoną i mamą dwójki synów. Jak godzisz obowiązki związane z małżeństwem i wychowaniem dzieci z pracą i wszelkimi projektami?

Bywa niełatwo, ale raczej nie narzekam, bo to łączenie jest świadomym wyborem. Przede wszystkim ciągle wybieram. Wybieram to, co najważniejsze w danej chwili. Wybieram czasem, nawet wbrew własnym schematom, nieidealność i spontaniczność. Wybieram też ciągle nowe sposoby organizacji i zgadzam się na zmiany, a te z dorastaniem dzieci i z powiększającą się rodziną są nieustanne. Każdy system godzenia wszystkiego się dezaktualizuje. Swoje wyjazdy i aktywności dostosowuję też w dużym stopniu do dzieci. Czasem po prostu mówię „nie” niektórym propozycjom, czy nawet własnym pomysłom. Nie, nie tym razem. Nie, to nie dla mnie. Być może i to, co robię teraz, jest tylko na pewien czas. Wybraliśmy razem z mężem taki sposób życia. Nie pracujemy na etacie, pracujemy dużo w domu albo w porach, które nie są zupełnie „biurowe”. Sporo wyjeżdżamy – rodzinnie, małżeńsko, a czasem i osobno. Wspieramy się w tym wszystkim. Dużo robimy razem, co nas bardzo jednoczy. Ostatnio uczymy się też delegowania zadań, by móc koncentrować się na tym, co naprawdę zostało nam zlecone.

Żyjemy w trudnych czasach. Współczesny świat nie za bardzo pomaga kobietom stawać się pięknymi na wzór Boga. Wręcz przeciwnie, propaguje fałszywy obraz kobiety, najczęściej utożsamiając piękno z atrakcyjnością seksualną. Jest to pewnego rodzaju zagrożenia i jednocześnie wyzwanie. Czy dostrzegasz jakieś inne wyzwania bądź zagrożenia dla współczesnych kobiet? Jak sobie z nimi radzić?

Ten temat jest ogromny, więc podążę za swoimi pierwszymi myślami. Masz rację, to są trudne czasy, choć jednocześnie wydają się być naprawdę niezłe, kiedy mamy w pamięci całą historię. Mamy dziś wszystkie prawa społeczne, możemy decydować o sobie. Ale niestety to nie ułatwia nam odkrycia, kim jesteśmy jako kobiety, docenienia tego, nawet pokochania i podążania za naszym powołaniem. Nie pomaga nam nasza kultura, często nie pomagają nam także nasze domy rodzinne. Często nie mamy dobrych wzorców, nie mamy gdzie zobaczyć, co znaczy być spełnioną kobietą. Kobiecość bywa niezrozumiała i niektórym podkreślanie jej wydaje się zagrożeniem dla wolności, indywidualności czy wyjątkowości. A więc – poznawać siebie, przyjmować siebie – to pierwsze ważne zadanie i wyzwanie, jakie przed nami stoi. Mamy wprowadzać w świat kobiecy geniusz, o czym pisał nasz Papież, ale nie zrobimy tego, kiedy go same nie przyjmiemy. Niestety „czarne protesty” sprzed kilku tygodni pokazały jak wielka jest walka o serce kobiety.

Katarzyna Marcinkowska, fot. Ewa Bednarz
Katarzyna Marcinkowska, fot. Ewa Bednarz

Jakie są według Ciebie najważniejsze elementy kobiecości?

Nasze cudowne ciało, tak niesamowicie połączone z sercem, nasze niepowtarzalne powołanie do macierzyństwa w różnych jego wymiarach i nasza związana z tym relacyjność, która przejawia się nie tylko wobec innych ludzi, ale także wobec samego Boga. A nade wszystko kobiecość to dla mnie po prostu tajemnica.

Na początku wspomniałam o Kalendarzu Kobiety. Właśnie ukazał się najnowszy Kalendarz na 2017 rok, to już czwarte wydanie! Jak zrodził się ten pomysł? I w jaki sposób Kalendarz ten może pomóc kobietom w odkrywaniu swojej tożsamości?

Zabrzmi to pewnie dziwnie, ale… sama nie wiem w którym momencie ten pomysł się pojawił. Nie było jakiegoś jednego wydarzenia, konkretnej inspiracji. Kiedy zaczęłam organizować warsztaty i konferencje dla kobiet, zobaczyłam z jednej strony ogromną potrzebę dalszych działań, a z drugiej strony odczułam pragnienie, by dać kobietom coś więcej niż jednorazowe spotkanie, coś na dłużej. Warsztaty są świetnym miejscem inspiracji i regeneracji sił, ale żeby zmienić coś w życiu, potrzeba więcej czasu, wytężonej pracy, powrotów do tematu. Po wielkich i cudownych wydarzeniach wracasz do codzienności i tam toczysz największą walkę. Tak jest często po rekolekcjach czy dobrych warsztatach. I tak rodziła się myśl o czymś, co mogłoby towarzyszyć nam w naszej codzienności. A więc oczywiście pojawiała się myśl:  kalendarz. Coś, co pomaga nam planować czas, a jednocześnie może przypominać o tym, co ważne i nie będą to tylko imieniny cioci czy wizyty u dentysty. Nosiłam to pragnienie ponad rok, aż w końcu odważyłam się je zrealizować. Po wydaniu pierwszego Kalendarza (2014) nie miałam pewności czy powstaną kolejne, ale… jak sama zauważyłaś, są już cztery. Z Kalendarza korzysta całkiem liczne grono kobiet. Tegoroczne zainteresowanie przerosło nasze oczekiwania i właśnie czekamy na dodruk Kalendarza na 2017 rok. Cieszę się, że może on towarzyszyć kobietom w codzienności, że przypomina o relacji z Bogiem, a także o tym, że ważne jest poznanie i pokochanie swojego życia, swojej kobiecości.

Kalendarz Kobiety 2017, fot. P. Keler
Kalendarz Kobiety 2017, fot. Przemysław Keler

Jak wiesz, na swoim blogu piszę m.in. o zachwycaniu się Bogiem. Stąd ostatnie pytanie, co najbardziej zachwyca Cię w Bogu?

Jego bliskość. Słowo i Ciało. I to, że pozwala mi uczestniczyć w Swoim życiu, w życiu najcudowniejszej wspólnoty Trzech Osób. I to, że nigdy nie zachowuje dla siebie Swej Łaski, że zawsze Jest.

Dziękuję za miłą rozmowę i piękne przesłanie dla kobiet.

Podziel się ze znajomymi! Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *