Szatan odebrał mi wiele wspaniałych chwil w życiu!

 Więcej mu na to nie pozwolę.

Szatan to nie żaden wymysł, to nie pan z rogami i widełkami, ale naprawdę silny przeciwnik. On nie próżnuje, często nas atakuje, odbiera siły, radość, chęć życia. Atakuje również związki. Obserwując swój związek zauważyłam pewną powtarzającą się prawidłowość. Z reguły bardzo rzadko kłócę się ze swoim Narzeczonym. W większości rzeczy się zgadzamy, mamy podobne poglądy na fundamentalne sprawy, a jeśli już jakaś kłótnia się zdarzy, to naprawdę bardzo niewielka. Jednak dziwnym trafem, gdy zbliżają się jakieś ważne wydarzenie, uroczystości, jak na przykład świętowanie urodzin, rocznic związkowych, czy też gdy zaplanujemy randkę po dłuższej rozłące (te związki na odległość) lub wyjazd na wakacje, często przed tym dniem/dniami częstotliwość kłótni wzrasta.

Początkowo pojawia się tylko niewielkie napięcie między nami. Jakieś niedopowiedzenia, przemilczane sprawy, odrobina złości, krytyki… Później przeradza się to w czepianie się szczegółów, zauważanie samych wad w drugiej osobie, drobne problemy rosną do rangi ogromnych kłopotów, wady partnera, które wcześniej nie stanowiły dla nas większego problemu, nagle zaczynają być problemem. Oczywiście szatan wie, co robi. To oczywiste, że nie jest zadowolony, gdy dwoje ludzi zakochanych w sobie chce pięknie rozwijać swoją miłość i do tego robi to w towarzystwie Boga. Wiem, że on nas nienawidzi. Chce zepsuć naszą relację i poprzez wprowadzanie między nami napięcia przed ważnym dla nas wydarzeniem, chce po pierwsze do niego nie dopuścić, a po drugie, gdy jednak do niego dojdzie, chce zabrać nam z tego dnia radość.

Na szczęście jeszcze nie mieliśmy z Narzeczonym takiej sytuacji, że przez spory odwołaliśmy spotkanie, randkę, świętowanie rocznicy czy wyjazd na wakacje. Jednak faktycznie nie cieszyliśmy się spędzanym ze sobą czasem tak, jak to było w planach. Często również w samym dniu tego wydarzenia szatan nie próżnował. Nadal wprowadzał niepokój i napięcie. Do pewnego czasu nie zdawałam sobie z tego faktu sprawy i pozwalałam mu psuć czas spędzany z Narzeczonym. Przez to miałam mniej radosnych związkowych wspomnieć. Sięgając pamięcią do jakiś wydarzeń, widziałam głównie tylko negatywne strony, choć oczywiście były wiele innych, pięknych rzeczy! Niestety tak miałam namieszane w głowie, że ich nie dostrzegałam.

Dziś wiem, że za słabo walczyłam z szatanem. Najlepiej z nim walczyć, kiedy tylko zauważymy, że zaczyna działać. W początkowej fazie łatwiej powiedzieć mu „nie”! Kiedy jednak zlekceważymy jego atak, będzie gorzej. Przynajmniej w moim wypadku tak jest. Dalej wszystko idzie jak fala, jedna myśl od niego napędza drugą i tak do czasu, aż nie powiem stanowczego „dość”.

Nie wiem, czy w Waszych związkach istnieją podobne sytuacje, jednak na pewno czujecie, że szatan nie próżnuje. Sama s. Łucja w liście do kardynała Carlo Caffarra pisała:

Ostateczna bitwa między Panem a królestwem szatana będzie o małżeństwo i rodzinę. Nie obawiaj się, ponieważ każdy, kto pracuje dla świętości małżeństwa i rodziny zawsze  będzie zwalczany i zawsze będzie napotykał wiele  przeciwności, gdyż jest to kwestia kluczowa. Niemniej jednak Matka Boża zmiażdży mu głowę.

Warto mieć swiadomość tego, że budując związek, rodzinę, napotkamy wiele trudności i bez Boga będzie to trudne zadanie. Jednak z Nim, z orędownictwem Maryi i świętych jest to możliwe! Dlatego módlmy się za nasze związki, za małżeństwa i rodziny i prośmy Boga o pomoc. Z Nim możemy wszystko!

Podziel się ze znajomymi! Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

4 myśli na temat “Szatan odebrał mi wiele wspaniałych chwil w życiu!”

  1. Trudne momenty w związku się zdarzają. Samo życie. Nic nie jest idealne.
    Jednak nie można się poddawać i walczyć o to, co najważniejsze. Szatan bardzo się cieszy, kiedy widzi że dwoje ludzi się kłóci. Można go przegonić.
    Ponieważ nienawidzi imion świętych wezwij pomocy świętego\świętej który\która jest ci bliski\bliska. Dobrym pomysłem jest także dziesiątka Różańca.

    1. Jasne, że się zdarzają i nie tylko w związku. I oczywiste jest też to, że nie można się poddawać 🙂 Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *