Święta nie muszą być idealne…

Bóg i tak przyjdzie do naszego serca.

Na początku Adwentu miałam jasny i wydawać by się mogło – prosty plan dla mojego bloga – chciałam napisać tekst o przygotowaniu się do Bożego Narodzenia, nagrać filmik z Bożonarodzeniowymi życzeniami i dodatkowo przygotować  tekst o Świętach. Niestety, zupełnie mi to nie wyszło. Tak jak nie do końca wyszły Adwentowe postanowienia. W tym roku nie był to post od słodyczy, ale dwie ważne dla mnie rzeczy – więcej modlitwy i więcej radości z życia. Na początku było idealnie. Codziennie wieczorami siadałam w fotelu z kubkiem herbaty i Słowem Bożym, a także kobiecymi rozważaniami adwentowymi przygotowanymi przez Kasię z bloga Serce Kobiety, z którą miałam przyjemność zrobić wywiad o kobiecości (znajdziecie go tutaj) . Te spotkania z Bogiem dawały mi wiele radości, dzięki czemu udawało mi się spełniać drugie postanowienie.

Im bliżej Świąt, tym gorzej mi szło. Miałam wiele innych zadań, m.in. naukę do egzaminu i innych kolokwiów, przez co znów umknęła mi modlitwa i radość. Zapomniałam też o zapalaniu adwentowego wieńca i oczekiwanie na przyjście Jezusa. Całe to przygotowanie stało się mdłe i puste. Później przyszła świąteczna gorączka – kupowanie prezentów na ostatnią chwilę, gdyż wcześniej nie udało mi się tego zrobić, domowe porządki, robienie pierników itd. Znów modlitwa zeszła na dalszy plan. I tak zaczęłam Święta – totalnie nieprzygotowana duchowo.

Na pasterce nie miałam wielkich przeżyć duchowych, mądrych rozkmin, poczucia, że coś się w moim życiu zmieniło. Pomyśleć by można, że Święta do niczego. Taka myśl pojawiła się oczywiście w mojej głowie. Byłam zła na siebie, że źle zorganizowałam sobie czas, że zawiodłam, że zmarnowałam Adwent  i nie ma już odwrotu. Co warto jednak podkreślić, mimo że nie przeżyłam tego czasu idealnie, Bóg i tak do mnie przyszedł. Może nie byłam perfekcyjnie przygotowana, jednak On przyszedł! I to jest najwspanialsze! Bóg, Jedyny, Potężny, Wszechmogący, On przyszedł do mojego serca, do mnie – słabej, grzesznej i nieprzygotowanej. On dla mnie postanowił posłać Swojego Syna na świat, bym mogła być zbawiona.

Dla Niego nie ma znaczenia to, co będzie na Wigilijnym stole, czy uda nam się upiec smaczne i idealnie polukrowane pierniki, czy nasz dom będzie lśnił czystością, jak drogie prezenty damy naszym bliskim, nie ma znaczenia nawet to, czy pójdziemy na Pasterkę czy też Mszę poranną. Bóg nie patrzy na to, jak będziemy w święta wyglądać, jak ugościmy krewnych, którzy nas odwiedzą, a nawet na to, jak spędzimy nasz Adwent. On i tak przyjdzie. A to, czy przyjdzie do mojego serca zależy od tego, czy ja tego chcę. Nawet, jeśli dość nieumiejętnie, ale prawdziwie będę oczekiwać Jego obecności, On będzie. Nie tylko w Święta, będzie zawsze. I każdego dnia będzie przychodził na nowo.

Dlatego jeśli wydaje Ci się, że Twój Adwent i Święta były, z pozoru, do niczego, chciałabym Ci powiedzieć, że się mylisz. On przyszedł. I zawsze będzie przychodził, także do Twojego życia. Wystarczy jedno – otwarcie swojego serca. Tylko tyle i aż tyle.

Podziel się ze znajomymi! Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

2 myśli na temat “Święta nie muszą być idealne…”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *