Duchowość

Święta nie muszą być idealne

Bóg nie patrzy na to, jak będziemy w święta wyglądać, jak ugościmy krewnych, którzy nas odwiedzą, a nawet na to, jak spędzimy nasz Adwent. On i tak przyjdzie.

Rozpoczął się Adwent. Postanowiłam sobie, że będę się w końcu więcej modlić i bardziej cieszyć z tego, co mam. Na początku było idealnie. Codziennie wieczorami siadałam w fotelu z kubkiem herbaty i Słowem Bożym, a także kobiecymi rozważaniami adwentowymi przygotowanymi przez Kasię z bloga Serce Kobiety, z którą miałam przyjemność zrobić wywiad o kobiecości (znajdziecie go tutaj). Te spotkania z Bogiem dawały mi wiele radości, dzięki czemu udawało mi się spełniać drugie postanowienie.

Świąteczna gorączka

Im bliżej Świąt, tym gorzej mi szło. Miałam wiele innych zadań, m.in. naukę do egzaminu i innych kolokwiów, przez co znów umknęła mi modlitwa i radość. Zapomniałam też o zapalaniu adwentowego wieńca i oczekiwanie na przyjście Jezusa. Całe to przygotowanie stało się mdłe i puste. Później przyszła świąteczna gorączka – kupowanie prezentów na ostatnią chwilę, gdyż wcześniej nie udało mi się tego zrobić, domowe porządki, robienie pierników itd. Znów modlitwa zeszła na dalszy plan. I tak zaczęłam Święta – totalnie nieprzygotowana duchowo.

Zmarnowany Adwent?

Na pasterce nie miałam wielkich przeżyć duchowych, mądrych rozkmin, poczucia, że coś się w moim życiu zmieniło. Pomyśleć by można, że Święta do niczego. Taka myśl pojawiła się oczywiście w mojej głowie. Byłam zła na siebie, że źle zorganizowałam sobie czas, że zawiodłam, że zmarnowałam Adwent i nie ma już odwrotu.

Jednak pomimo słabego przygotowania, Bóg i tak do mnie przyszedł. Może nie byłam perfekcyjnie przygotowana, jednak On przyszedł! I to jest najwspanialsze! Bóg, Jedyny, Potężny, Wszechmogący, On przyszedł do mojego serca, do mnie – słabej, grzesznej i nieprzygotowanej. On dla mnie postanowił posłać Swojego Syna na świat, bym mogła być zbawiona.

Nie musi być idealnie

Dla Niego nie ma znaczenia to, co będzie na Wigilijnym stole, czy uda nam się upiec smaczne i idealnie polukrowane pierniki, czy nasz dom będzie lśnił czystością, jak drogie prezenty damy naszym bliskim, nie ma znaczenia nawet to, czy pójdziemy na Pasterkę czy też Mszę poranną. Bóg nie patrzy na to, jak będziemy w święta wyglądać, jak ugościmy krewnych, którzy nas odwiedzą, a nawet na to, jak spędzimy nasz Adwent. On i tak przyjdzie. A to, czy przyjdzie do mojego serca zależy od tego, czy ja tego chcę. Nawet, jeśli dość nieumiejętnie, ale prawdziwie będę oczekiwać Jego obecności, On będzie. Nie tylko w Święta, będzie zawsze. I każdego dnia będzie przychodził na nowo.

Podziel się ze znajomymi! Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *