Jezus nie boi się ludzi trędowatych

Trąd to choroba, która dotyka każdego z nas. Jak się z niej wyleczyć? Jest na to pewna rada.

Każdego z nas można nazwać trędowatym. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. I nie piszę tylko o Was, czytających ten artykuł, ale również o sobie samej. Oczywiście nie chodzi mi o trąd, na który chorował bohater, którego losy możemy przeczytać w Piśmie Świętym. Najczęściej naszym trądem są grzechy, słabości, nałogi, które oddalają nas od Boga, ale też i od ludzi.

Możesz mnie oczyścić…

Za czasów Pana Jezusa chorzy na trąd nie mieli praktycznie żadnych praw. Wzbudzali wstręt innych ludzi. Z racji, że choroba ta była wtedy nieuleczalna, musieli przebywać w odosobnieniu. Jak czytamy w Księdze Kapłańskiej:

Trędowaty, który podlega tej chorobie, będzie miał rozerwane szaty, włosy w nieładzie, brodę zasłoniętą i będzie wołać: „Nieczysty, nieczysty!”. Przez cały czas trwania tej choroby będzie nieczysty. Będzie mieszkał w odosobnieniu. Jego mieszkanie będzie poza obozem. (Kpł 13,45-46).

Ludzie ci musieli mieć naprawdę ciężkie życie. W takiej rzeczywistości i w takich warunkach żył mężczyzna wspominany w Ewangeliach. Jednak pomimo swojej choroby, złamał prawo i przyszedł do Jezusa. Nie bał się tego, co powiedzą inni, nie bał się skutków swojego zachowania. Chciał po prostu spotkać Jezusa. A gdy już Go spotkał, skierował do Niego piękną prośbę: Jeżeli chcesz, możesz mnie oczyścić (Mk 1, 40). Jeżeli chcesz, ale jeśli nie, zrozumiem Twoją wolę. Niech się dzieje tak, jak Ty chcesz. Co Jezus zrobił? Mógł odmówić, mógł kazać odejść trędowatemu, mógł przestraszyć się jego choroby i zostawić go samego, jednak tak nie uczynił. Ulitował się nad nim, dotknął go (co było dla tamtejszych ludzi niewyobrażalne) i uzdrowił. Czy to nie jest piękne?

Im wcześniej, tym lepiej

Nasz trąd, czyli nasze grzechy, nałogi, słabości również w pewien sposób izolują nas od ludzi i od Boga. Kiedy żyjemy w grzechu, jesteśmy nieczyści, nasza dusza jest splamiona. Stan ten utrzymuje się do czasu uzdrowienia przez Jezusa, czyli do czasu spowiedzi. Jeśli odkładamy wciąż spowiedź, trąd robi w nas coraz większe szkody, niszczy nas. Psychicznie, fizycznie, duchowo… Dlatego nie ma co zwlekać ze spowiedzią. Im wcześniej, tym lepiej. Warto pamiętać, że chociaż Bóg brzydzi się naszymi grzechami, nie brzydzi się nami i cały czas nas kocha. On nigdy nie zostawia nas samych, zawsze chce pomagać swoim dzieciom. Jednak musimy do Niego przychodzić. Nie możemy myśleć, że jeśli zgrzeszymy, to Bóg nas zostawi, potępi, nie będzie nas kochał, to przecież absurd.  Nie możemy też zamknąć się w swoim pokoju i użalać się nad sobą. Powinniśmy, tak jak trędowaty, przyjść do Niego i prosić o uzdrowienie.

On wie kiedy

W sakramencie pokuty Jezus przebacza nam nasze grzechy, ale też i uzdrawia. Oczywiście, często uzdrowienie nie przychodzi od razu, niekiedy trzeba na nie czekać. Lecz cierpliwość popłaca. Jezus wie najlepiej, kiedy będzie na to właściwy czas. My mamy po prostu ufać i całkowicie się Jemu zawierzać, w Jego ręce oddawać całe nasze życie, wszelkie słabości i grzechy. On to na pewno zabierze i da oczekiwane uwolnienie.

Miłosierdzie Boga jest naprawdę zachwycające. Zachwyca mnie również to, że tak bardzo pragnie naszego dobra. Nigdy nie odmawia nam pomocy, zawsze jest przy nas i kocha nas pomimo naszych grzechów. Jeśli się od Niego oddalimy, cierpliwie czeka na nasz powrót. Czeka na to, by móc nas przytulić i szepnąć do ucha: Czekałem na Ciebie, dobrze, że wróciłeś. Taki jest nasz Bóg! Zachwycający!

Podziel się ze znajomymi! Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

2 myśli na temat “Jezus nie boi się ludzi trędowatych”

  1. Ja bym dodała jeszcze takie jedno moje spostrzeżenie odnośnie „ludzi trędowatych”. Nam, głęboko wierzącym katolikom, często zdarza się zamykać w różnych hermetycznych kręgach duszpasterskich, przebywać wśród ludzi, którzy mają tak samo ugruntowaną wiarę jak my. I nie jest to złe, dopóki do końca nie zamykamy się pod takim kloszem i nie dopuszczamy do siebie ludzi, którzy niekoniecznie są tacy jak my. Którzy gdzieś pobłądzili, są daleko od Boga albo nie wierzą w niego wcale. Czasami patrzymy na nich z wyższością, właśnie jak na trędowatych. A przecież Bogiem można się zachwycić patrząc na KAŻDEGO człowieka. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *