Dlaczego katolik powinien chodzić do dentysty?

I co ma wspólnego wizyta u stomatologa ze spowiedzią?

Zęby są w pewnym sensie nieodłącznym elementem naszego życia. Być może jest przez nie więcej bólu niż pożytku, jednak skoro Bóg postanowił nam je dać, niech tak będzie 🙂 Z faktem posiadania zębów wiąże się konieczność odwiedzania stomatologa. Pewnie spora część osób boi się chodzić do dentysty – wiem co mówię, ponieważ gdy byłam młodsza robiłam wszystko, by omijać dentystów szerokim łukiem. Dziś już wiem, że czasem warto ich odwiedzać. Oczywiście nie będę reklamować Wam żadnych gabinetów stomatologicznych, nie nawiązałam z żadnym z nich współpracy. W gruncie rzeczy chodzi mi o coś innego.

Przeżywamy aktualnie Wielki Post. Jest to m.in. czas wielkopostnej spowiedzi. Zarówno dla tych, którzy już się spowiadali, jak i dla tych, którzy dopiero mają to w planach, mam pewne porównanie. Myśląc jakiś czas temu o sakramencie pokuty porównałam go właśnie do wizyt u dentysty. Z pozoru wydawać by się mogło, że te 2 sprawy nie mają ze sobą nic wspólnego. Okazuje się jednak, że mają.

Rzeczą łączącą spowiedź i dentystę jest chociażby strach. Jak już wyżej wspomniałam, słowo dentysta mrozi wielu ludziom krew w żyłach. Wmawiamy sobie, że nie musimy nigdzie iść, że nasze zęby są w dobrym stanie i nie wymagają leczenia, przez co szkodzimy swojemu zdrowiu. Mi takie odkładanie wizyt u dentysty bardzo zaszkodziło. Dziś już wiem, przekonując się na swoich błędach, że warto chodzić do dentysty regularnie. Można dzięki temu uniknąć poważniejszych problemów z uzębieniem czy chociażby zaoszczędzić pieniądze, które wydalibyśmy na naprawianie skutków swojej głupoty. Jak widać naprawdę warto!

Zupełnie podobnie jest ze spowiedzią. Jeszcze jakiś czas temu przed sakramentem pokuty ogarniał mnie paniczny strach, a stojąc w kolejce do konfesjonału, moje serce biło jak szalone – ze strachu. Zupełnie nie wiem, dlaczego tak się działo. Prawdopodobnie było to spowodowane złym podejściem do tego sakramentu, trudnością przyznania się do swoich grzechów i obawą, że ksiądz zapamiętam moje grzechy, a później będzie na mnie krzywo patrzył. Strach ten, jak było w przypadku braku wizyt u dentysty, spowodował szkody w moim życiu. Wprawdzie moje zdrowie nie ucierpiało, ale dusza tak. Odkładałam moje spowiedzi „na później”, wmawiałam sobie, że tak naprawdę nie mam wielkich grzechów, że nie potrzebuję pojednania… Oddalałam się przez to od Boga, a moja wiara słabła. Dziś wiem, że byłam wtedy głupia. Całe szczęście, że w porę to zrozumiałam. Obecnie nie boję się sakramentu pokuty, gdyż wiem, że bardzo go potrzebuję. Regularna spowiedź pomaga mi w lepszej relacji z Bogiem, daje siły do walki z szatanem i pokój w sercu.

Warto również pamiętać, że zarówno dentysta, jak i ksiądz w konfesjonale, nie są sadystami i nie chcą zrobić nam krzywdy. Ich zadaniem jest pomoc ludziom – poprzez leczenie naszych zębów i serc. Niczego nie powinniśmy się obawiać!

Bardzo Was wszystkich zachęcam do przełamywania swojego strachu. Jeśli dawno nie byliście u stomatologa, bez wątpienia warto go odwiedzić. Natomiast gdy od Waszej ostatniej spowiedzi minęło sporo czasu, koniecznie skorzystajcie w najbliższym czasie z sakramentu pojednania. Wielki Post jest do tego idealną okazją.

Podziel się ze znajomymi! Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

2 myśli na temat “Dlaczego katolik powinien chodzić do dentysty?”

  1. Naprawdę świetne porównanie! Nigdy sama bym tego nie powiązała. Naprawdę daje do myślenia zarówno jeśli chodzi o spowiedź, jak i o wizytę u stomatologa 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *